to act like nothing is wrong
grudzień 12, 2009
“Am I supposed to laugh…
as if nothing’s wrong
Each day passes by…
as if nothing’s wrong
Hey,I haven’t called you in awile.
I just called to say i’m sorry,
and for that I’m even more sorry
Honestly,I don’t have anything to say,
So I’m just babbling
I was wondering how you have benn
“What do you want?You’re drunk again aren’t you?”
I don’t want to hear it again
so i try hard to sound okay
You’ve become mute on the other side
Because of the random things i’m saying
What’s so great about my crooked pride
(I want to run to you but still…)
It’s so hard,but i try to act cool,
as if nothing’s wrong
(If I could get rid of this affection
If I could get rid of this hatred)
Ma dear do you know you’re all i have
I realized too late i’m sorry ma boo…
Am I supposed to laugh…
as if nothing’s wrong
Each day passes by…
as if nothing’s wrong
As if nothing’s wrong
As if nothing’s going on…
Memories of you i once traied to erase
Are starting to grow on me.
I need you,come back
I want to tell you truthfully
My heart’s heavy fallin
Where are you
I can never forget our first date(Why?)
Your birthday is still marked on my calendar
Oh no I don’t believe
People are saying my laughter has died
There was a familiarity like long lost friends
We used to talk on the phone all night
How we have so many things to say back then
How are you doing
The promises I weren’t able to
keep still clings to my heart
I worry about you a lot
I wonder if you stay awake at night like I do
and i feel sorry once again
You said it yourself
“You’re too mean”
What’s the problem?
I’m still trying to figure things out
Like an idiot my regrets came too late
(Where you at?)
If you leave what am i supposed to do?
Am I supposed to laugh…
as if nothing’s wrong
Each day passes by…
as if nothing’s wrong
As if nothing’s wrong
As if nothing’s going on…
Memories of you i once tried to erase
Are starting to grow on me.
You’re not different from the other guys
Why are you talking back everything you said before
Your future was more important to you
I did everything your way.
What do you want from me now?
If i say it I’ll be the bad guy.
Why don’t you just call me a liar
I’ll hang up now and pretend I didn’t hear that
You don’t know the nights
I’ve spend contemplating
You’re crying because I say “Goodbye”
This song ïsn’t even half of my sorrow…”
日本学科
listopad 3, 2009
No to pracujemy, trochę za mało, ale i tak pracujemy! Rozpoczęły się Dni Japonii a ja mam lekki skok w bok z Koreą. Z Kumikiem byłyśmy na zakupach i mamy dużo babskich, święcących rzeczy, które pomagają na bolący brzuch. Myślę o tym żeby posprzątać, zrobić sobie kawę, ubrać się ładnie i pouczyć się kanji, potem pójść na lekcję tańca, na wf i ogón, skoczyć na dance floor i zaliczyć egzaminy w terminie zerowym, zachodować włosy i wrócić do robienia szpagatu.
–
‘No, no
You’re my heart, heart, heart, heart, heart breaker
내가 뭘 잘못했는지
You’re heart, heart, heart, heart, heart breaker
No way, No way
내가 널 떠나간대도 나는 정말 간다고
잘 사나 보자고
지긋 지긋 지긋해 삐끗 삐끗 삐끗해
내 사랑의 비극에 no way
매일 똑같이 묻는데 넌 내가 변했다고 해
가징스런 입 다물래
상대가 누군지 알고 말해
난 이제 out of control 혼자서 계속 미쳐
그 자리 그곳에서 안녕 또 안녕’

jp
październik 17, 2009
kolerzanka1: Świat stoi przede mną otworem!
kolerzanka2: Świat leży u moich stóp!
JA: Świat liże podeszwy moich butów
bo czytam książkę o Shinsengumi
październik 5, 2009






“no bo tak: wchodzę w okres buntu (serio?). zaczynają we mnie buzować hormony (że co?!). a tak w ogóle to dojrzewam (otóż to!)…i to wszystko właśnie przez to! “
“I don’t need sex, life fucks me whenever it can”
wrzesień 21, 2009
nie chcę gotować tylko dla siebie! – ta myśl przebiega mi przez głowę, gdy kończę jeść kurczaka z pieczarkami. ej, naprawdę w tym momencie się przeraziłam, to by było takie cholernie smutne, nie chodzi nawet o to, że głupio obiera się dwa ziemniaki i wkłada połowe kurczaka do lodówki i nawet nie o to, że muszę zmyć nieproporcjonalną ilość naczyń do jedzenia, które zrobiłam a nawet nie o to, że zawsze coś zostaje…zawszę. mam różowo czarne kapcie z koronką i kokardką, pięknie to wygląda z szarym fartuszkiem w koty i szlugiem w zębach, tylko trochę zimno się zrobiło. a poza tym jestem na japonistyce i mimo to muszę nadal pieprzyć się z kulturoznawstwem, dostaje pierdolca i szukam sponsora albo nowych rodziców, a przepraszam…miałam tak nie żartować
-Shut up, I haven’t cried in six years so my head hurts!
- six years?! you really are cool! I cry once a day!
11/08/09
- czujesz się wykorzystana?
-tak!
gorąco a ty musisz iść w cardiganie jak ostatnia debilka, bo koniecznie chciałaś małą torbę. mała torba na cały tydzień?! no, zuch dziewczyna! teraz torba wrzyna ci się w ramię a majtki w dupę, w tą twoją wielką zatłuszczoną dupę! nie ma co- kości i tłuszcz! i zaraz spóźnisz się na pociąg, sygnały końca pociągu radośnie informują- looser! chociaż czekaj, jak się spóźnisz to może odpuszczą ci ten wyjazd? zwalniamy kręcenie biodrami- więcej sexu, mniej pośpiechu. raz, dwa, raz, dwa i kotka jedzie do warszawy.
cała droga na stojąco, owłosiony brzuch konduktora hipnotyzuje mnie na całą minutę, następne 30 sekund wpatruję się w kwadratową łysinę jego kolegi. ludzie czy wy naprawdę musicie tak często łazić do kibla?! – ty, gruby, nie ocieraj się o mnie! – tak wiem, dzieci, starcy, piwo, zaciskanie ud- rozumiem ale nie akceptuje. hej, piękny chłopcze, ty możesz paradować ile chcesz, możesz ocierać się i burczeć “przepraszam”. masz ładne dłonie, subtelną twarz, na początku coś mi się w niej nie podoba, ale potem o tym zapominam…szkoda tylko , że pewnie jesteś młodszy. zajmujemy to samo okno, tylko dlaczego ja stoję pierwsza?
warszawa wschodnia, godzina na jedzienie, różową nerę i telefon. wpadam do przedziału z trzema starszymi facetami – “jesteśmy po 40-stce i zawszę w pogotowiu!” – wbijam się w rytm kół, mało nie przegapiam mojej stacji, puławy miasto- ale tu jest kurwa las! krzaki, krzaki, krzaki!!! dworzec.
-bilet studentcki jednorazowy
dokąd?
-jak to dokąd?…no…w okolice Krańcowej?
-a to pani po mieście! trzeba było tak od razu, to jaki bilet?
-?!
-pełny czy połówka?
-aaa…no…studentcki…
-a i tam po prawej, jak pani pójdzie będzie przystanek
<tam po prawej>
-przepraszam, czym dojadę w okolice Krańcowej?
-a to blisko centrum, no tak tak, może 1-ka ? ale będzie się pani musiała cofnąć, chociaż może 7-ka? będzie się pani musiała zapytać kierowcy. proszę pani proszę wsiadać!
-dziękuję, postoję…KURWA WASZA MAĆ – JEDYNKA SRYNKA! NO I GÓWNO NIE NAWIDZĘ TEGO MIASTA, NIE NAWIDZĘ AUTOBUSÓW I TYCH JEBANYCH DRZEWEK NAOKOŁO! I NIE NIE WEZMĘ TAKSÓWKI! nie…nie pogadam z tym menelem przystankowym, o nie! chociaż on pewnie rozwiązałby moje problemy z całego życia. następna ofiara, chuda, z gałkami ocznymi przyklejonymi do okularów, typ najaranej chodziarki, każda paczka papierosów to 20km i naprawdę nie wiem czy te chude nóżki to od km czy od nikotyny.
-przepraszam jak dojadę do Krańcowej?
-a to musi pani iść do ronda
- a może mogę tam podjechać? jakaś ważna ulica?
-nie, nie musi pani iść do ronda to jakieś 1,5 km
- no spoko ale co mi to da?
-na rondzie wszystko się wyjaśni
-???! no dobra to inne pytanie czy można tutaj palić?
nie kurwa nie wezmę taksówki!- na krańcową poproszę- łatwa!
12.08.08
wszyscy się patrzą! drodzy współobywatele Ziemi powiedzie o co chodzi, wszyscy się patrzą- tak wiem mania prześladowcza i egocentrymz- ale jesteście w tym lepsi od boga!
13.08.09
tak często się przedstawiam, podaję rękę masie osób, słodko zapoznajemu nasze bakterie, najpierw panie potem panowie. bezpośrednie spojżenie w oczy, chłodny uścisk dłoni, tak by nikt nie zauważył za dużysz butów, wyciągniętego swetra i zchodzącego lakieru z paznokci. włosy mi wypadają, chociaż nie, nie czesałam ich od dwóch dni, aaa mam grzywę! muszę do Ewy!
zachta…
- pani jest chyba zakochana!
-można być zakochanym w tak późnym wieku?- uśmiech w moją stronę pt “młoda i wiecznie zakochana szczęśliwie”
- oczywiście!
-tak…to ja jestem zakochana w Bogu…
zachta jest taka sama , drewno, stęchlizna, ogród, radio watykan. boże jak tu dużo wszystkiego! wielki krzyż mojego wzrostu- wiara staje się namacalna. obrazy, satyryczne komiksy, Solidarność i konfitury z jabłek…o aborcja w radiu maryja. goście, dużo gości, chce kogoś młodego! starzeje się!
“a na parkiecie tańczą pary- chłopiec przy dziewczynie- niech ten stary zwyczaj nigdy nie zaginie” - 12″51- radio m.
uciekam od stęchlizny do galerii handlowej, przepieprzam prawie 150zł, j-rockowa bluzka, dwie pary sexowych spodni. boże jak tu wspaniale! wychudzone, wymalowane laski, wielkie karki, lody z automatu, koronkowe majtki! znowu mam 20-ścia lat! nikt nie przypomina mi moich obciachowych wybryków z dzieciństwa, nikt nie wymaga odemnie deklaracji polistyczno- patriotuczno-religijno- naszych, nikt nie mówi, że jest zakochany w bogu. tylko czemu nagle przeszkadza mi zdarty lakier?
ps: już 4-ty dzień w puławach, dopiero dzisiaj naprawiliśmy internet, który chodzi jakby mu płacili za zacinanie się i do tego komputrer nie sprawdza błędów- sorry………chce szampana, truskawek i dzkiego seksu w wannie, ale może być tylko przytulenie, też dobre
29.07 16:40 – urodziła się córeczka Miyaviego i Melody – omedetou! i narodził się nowy absolut muzyki japońskiej, gwiazdka w loli pieluszkach!
a poza tym to mętlik w głowie i wakacje
“Gdyby Dostojewski był moim psychiatrą, od razu bym wyzdrowiał.”
lipiec 17, 2009
“Zdarza mi się teraz coraz częściej usłyszeć gdzieniegdzie albo zobaczyć moje własne zdania, i nie mogę udowodnić, że są moje, bo wciąż jeszcze nie mogę zacząć pisać.”
Ciepło, w pokoju śmierdzi akutol i babka lancetowata i trochę boli, ale to nic- myśle sobię- boli, znaczy żyjesz…gówno prawda! kurestwo boli i to w irytujący sposób, ile dni mogą się leczyć małe ranki?! ocipieliście?!
Wczoraj impreza urodzinowa Ruksa, miło bardzo miło i do tego pies. o 5 rano bieganie z kotem po ogrodzie i szukanie wejścia do domu, a w poniedziałek będzie Ojciec MYV’a=) i MYV nie może się doczekać…ale musi posprzątać chałupę…to trochę gorzej, demo…ganbatte ojisama!!! A potem uciekniemy z Ojcem bardzo daleko, będziemy bardzo dużo palić, pić i gadać- o ! taki ambitny plan mam na życie.
“Żaden człowiek nie może tyle dla ciebie znaczyć. Obdarzyłeś ją tak, jak jeszcze nie obdarzyłeś żadnego człowieka. Stworzyłeś sobie uzależnienie jakich mało. Możesz bez niej żyć. Wiesz o tym. Tak, zawołałem wśród ulicznego hałasu, ale nie wierzę w to.
Arie otrzeźwienia, pieśni odwyku- od dawna były rutyną. Ale za każdym razem wręcz oczekiwałem powrotu dawnego bólu i tamtej tęsknoty, które zawsze następowały. Tęsknoty za nią. Tysiąc razy tak było. Od jakiegoś czasu wiem już: Gdy chcę przestać o czymś myśleć, moje myśli krążą właśnie wokół tego. Wiedziałem, że nie powinienem tam wchodzić. To, że tam wejdę, wiedziałem również”
