日本学科

listopad 3, 2009

No to pracujemy, trochę za mało, ale i tak pracujemy! Rozpoczęły się Dni Japonii a ja mam lekki skok w bok z Koreą. Z Kumikiem byłyśmy na zakupach i mamy dużo babskich, święcących rzeczy, które pomagają na bolący brzuch. Myślę o tym żeby posprzątać, zrobić sobie kawę, ubrać się ładnie i pouczyć się kanji, potem pójść na lekcję tańca, na wf i ogón, skoczyć na dance floor i zaliczyć egzaminy w terminie zerowym, zachodować włosy i wrócić do robienia szpagatu.

‘No, no
You’re my heart, heart, heart, heart, heart breaker
내가 뭘 잘못했는지
You’re heart, heart, heart, heart, heart breaker
No way, No way

내가 널 떠나간대도 나는 정말 간다고
잘 사나 보자고

지긋 지긋 지긋해 삐끗 삐끗 삐끗해
내 사랑의 비극에 no way

매일 똑같이 묻는데 넌 내가 변했다고 해
가징스런 입 다물래
상대가 누군지 알고 말해
난 이제 out of control 혼자서 계속 미쳐
그 자리 그곳에서 안녕 또 안녕’
7521_253132955623_832470623_8850684_508729_n

jp

październik 17, 2009

kolerzanka1: Świat stoi przede mną otworem!

kolerzanka2: Świat leży u moich stóp!

JA: Świat liże podeszwy moich butów

147523

wrzesień 28, 2009

“no bo tak: wchodzę w okres buntu (serio?). zaczynają we mnie buzować hormony (że co?!). a tak w ogóle to dojrzewam (otóż to!)…i to wszystko właśnie przez to! “

nie chcę gotować tylko dla siebie! – ta myśl przebiega mi przez głowę, gdy kończę jeść kurczaka z pieczarkami. ej, naprawdę w tym momencie się przeraziłam, to by było takie cholernie smutne, nie chodzi nawet o to, że głupio obiera się dwa ziemniaki i wkłada połowe kurczaka do lodówki i nawet nie o to, że muszę zmyć nieproporcjonalną ilość naczyń do jedzenia, które zrobiłam a nawet nie o to, że zawsze coś zostaje…zawszę. mam różowo czarne kapcie z koronką i kokardką, pięknie to wygląda z szarym fartuszkiem w koty i szlugiem w zębach, tylko trochę zimno się zrobiło.  a poza tym jestem na japonistyce i mimo to muszę nadal pieprzyć się z kulturoznawstwem, dostaje pierdolca i szukam sponsora albo nowych rodziców, a przepraszam…miałam tak nie żartować ;)

-Shut up, I haven’t cried in six years so my head hurts!
- six years?! you really are cool! I cry once a day!

11/08/09

- czujesz się wykorzystana?

-tak!

gorąco a ty musisz iść w cardiganie jak ostatnia debilka, bo koniecznie chciałaś małą torbę. mała torba na cały tydzień?! no, zuch dziewczyna! teraz torba wrzyna ci się w ramię a majtki w dupę, w tą twoją wielką zatłuszczoną dupę! nie ma co- kości i tłuszcz! i zaraz spóźnisz się na pociąg, sygnały końca pociągu radośnie informują- looser! chociaż czekaj, jak się spóźnisz to może odpuszczą ci ten wyjazd? zwalniamy kręcenie biodrami- więcej sexu, mniej pośpiechu. raz, dwa, raz, dwa i kotka jedzie do warszawy.

cała droga na stojąco, owłosiony brzuch konduktora hipnotyzuje mnie na całą minutę, następne 30 sekund wpatruję się w kwadratową łysinę jego kolegi. ludzie czy wy naprawdę musicie tak często łazić do kibla?! – ty, gruby, nie ocieraj się o mnie! – tak wiem, dzieci, starcy, piwo, zaciskanie ud- rozumiem ale nie akceptuje. hej, piękny chłopcze, ty możesz paradować ile chcesz, możesz ocierać się i burczeć “przepraszam”. masz ładne dłonie, subtelną twarz, na początku coś mi się w niej nie podoba, ale potem o tym zapominam…szkoda tylko , że pewnie jesteś młodszy. zajmujemy to samo okno, tylko dlaczego ja stoję pierwsza?

warszawa wschodnia, godzina na jedzienie, różową nerę i telefon. wpadam do przedziału z trzema starszymi facetami – “jesteśmy po 40-stce i zawszę w pogotowiu!” – wbijam się w rytm kół, mało nie przegapiam mojej stacji, puławy miasto- ale tu jest kurwa las! krzaki, krzaki, krzaki!!! dworzec.

-bilet studentcki jednorazowy

dokąd?

-jak to dokąd?…no…w okolice Krańcowej?

-a to pani po mieście! trzeba było tak od razu, to jaki bilet?

-?!

-pełny czy połówka?

-aaa…no…studentcki…

-a i tam po prawej, jak pani pójdzie będzie przystanek

<tam po prawej>

-przepraszam, czym dojadę w okolice Krańcowej?

-a to blisko centrum, no tak tak, może 1-ka ? ale będzie się pani musiała cofnąć, chociaż może 7-ka? będzie się pani musiała zapytać kierowcy. proszę pani proszę wsiadać!

-dziękuję, postoję…KURWA WASZA MAĆ – JEDYNKA SRYNKA! NO I GÓWNO NIE NAWIDZĘ TEGO MIASTA, NIE NAWIDZĘ AUTOBUSÓW I TYCH JEBANYCH DRZEWEK NAOKOŁO! I NIE NIE WEZMĘ TAKSÓWKI! nie…nie pogadam z tym menelem przystankowym, o nie! chociaż on pewnie rozwiązałby moje problemy z całego życia. następna ofiara, chuda, z gałkami ocznymi przyklejonymi do okularów, typ najaranej chodziarki, każda paczka papierosów to 20km i naprawdę nie wiem czy te chude nóżki to od km czy od nikotyny.

-przepraszam jak dojadę do Krańcowej?

-a to musi pani iść do ronda

- a może mogę tam podjechać? jakaś ważna ulica?

-nie, nie musi pani iść do ronda to jakieś 1,5 km

- no spoko ale co mi to da?

-na rondzie wszystko się wyjaśni

-???! no dobra to inne pytanie czy można tutaj palić?

nie kurwa nie wezmę taksówki!- na krańcową poproszę- łatwa!

12.08.08

wszyscy się patrzą! drodzy współobywatele Ziemi powiedzie o co chodzi, wszyscy się patrzą- tak wiem mania prześladowcza i egocentrymz- ale jesteście w tym lepsi od boga!

13.08.09

tak często się przedstawiam, podaję rękę masie osób, słodko zapoznajemu nasze bakterie, najpierw panie potem panowie. bezpośrednie spojżenie w oczy, chłodny uścisk dłoni, tak by nikt nie zauważył za dużysz butów, wyciągniętego swetra i zchodzącego lakieru z paznokci. włosy mi wypadają, chociaż nie, nie czesałam ich od dwóch dni, aaa mam grzywę! muszę do Ewy!

zachta…

- pani jest chyba zakochana!

-można być zakochanym w tak późnym wieku?- uśmiech w moją stronę pt “młoda i wiecznie zakochana szczęśliwie”

- oczywiście!

-tak…to ja jestem zakochana w Bogu…

zachta jest taka sama , drewno, stęchlizna, ogród, radio watykan. boże jak tu dużo wszystkiego! wielki krzyż mojego wzrostu- wiara staje się namacalna. obrazy, satyryczne komiksy, Solidarność i konfitury z jabłek…o aborcja w radiu maryja. goście, dużo gości, chce kogoś młodego! starzeje się!

“a na parkiecie tańczą pary- chłopiec przy dziewczynie- niech ten stary zwyczaj nigdy nie zaginie”  - 12″51- radio m.

uciekam od stęchlizny do galerii handlowej, przepieprzam prawie 150zł, j-rockowa bluzka, dwie pary sexowych spodni. boże jak tu wspaniale! wychudzone, wymalowane laski, wielkie karki, lody z automatu, koronkowe majtki! znowu mam 20-ścia lat! nikt nie przypomina mi moich obciachowych wybryków z dzieciństwa, nikt nie wymaga odemnie deklaracji polistyczno- patriotuczno-religijno- naszych, nikt nie mówi, że jest zakochany w bogu. tylko czemu nagle przeszkadza mi zdarty lakier?

ps: już 4-ty dzień w puławach, dopiero dzisiaj naprawiliśmy internet, który chodzi jakby mu płacili za zacinanie się i do tego komputrer nie sprawdza błędów- sorry………chce szampana, truskawek i dzkiego seksu w wannie, ale może być tylko przytulenie, też dobre

lipiec 31, 2009

29.07 16:40 – urodziła się córeczka Miyaviego i Melody – omedetou! i narodził się nowy absolut muzyki japońskiej, gwiazdka w loli pieluszkach!

a poza tym to mętlik w głowie i wakacje

“Zdarza mi się teraz coraz częściej usłyszeć gdzieniegdzie albo zobaczyć moje własne zdania, i nie mogę udowodnić, że są moje, bo wciąż jeszcze nie mogę zacząć pisać.”

Ciepło, w pokoju śmierdzi akutol i babka lancetowata i trochę boli, ale to nic- myśle sobię- boli, znaczy żyjesz…gówno prawda! kurestwo boli i to w irytujący sposób, ile dni mogą się leczyć małe ranki?! ocipieliście?!

Wczoraj impreza urodzinowa Ruksa, miło bardzo miło i do tego pies. o 5 rano bieganie z kotem po ogrodzie i szukanie wejścia do domu, a w poniedziałek będzie Ojciec MYV’a=) i MYV nie może się doczekać…ale musi posprzątać chałupę…to trochę gorzej, demo…ganbatte ojisama!!!  A potem uciekniemy z Ojcem bardzo daleko, będziemy bardzo dużo palić, pić i gadać- o ! taki ambitny plan mam na życie.

“Żaden człowiek nie może tyle dla ciebie znaczyć. Obdarzyłeś ją tak, jak jeszcze nie obdarzyłeś żadnego człowieka. Stworzyłeś sobie uzależnienie jakich mało. Możesz bez niej żyć. Wiesz o tym. Tak, zawołałem wśród ulicznego hałasu, ale nie wierzę w to.

Arie otrzeźwienia, pieśni odwyku- od dawna były rutyną. Ale za każdym razem wręcz oczekiwałem powrotu dawnego bólu i  tamtej tęsknoty, które zawsze następowały. Tęsknoty za nią. Tysiąc razy tak było. Od jakiegoś czasu wiem już: Gdy chcę przestać o czymś myśleć, moje myśli krążą właśnie wokół tego. Wiedziałem, że nie powinienem tam wchodzić. To, że tam wejdę, wiedziałem również”

czerwiec 24, 2009

o rzesz kurwa…

jeżozwierz

czerwiec 16, 2009

ale nie rozumiesz,że ktoś chce z tobą porozmawiać bo się o ciebie martwi, bo cie kocha? nie nie rozumiem, to boli nie dotykaj! pogadajmy o czymś innym o czymkolwiek, nie o MNIE, nie chce, jak sam sobie nie poradzę to nikt inny za mnie tego nie zrobi, tak ja jestem silny ja muszę być silny, nawet nie dla mnie, ale dla nich, dla świata, wszystko mnie jebie, nie obchodzi, stoję ponad życiem, daje sobie radę, tak- popatrz jaki jestem silny! jaki piękny i mądry, jaki książęcy…o chusteczki się skończyły…hej jest mi źle, wiesz nie powiem Ci tego, choć pójdziemy na spacer, to nie zobaczysz jak płaczę, hej chce się do Ciebie przytulić, ale nie mogę, chce się odsłonić, ale się boje, za kolcami jest dobrze, nigdy mnie nie pokochasz w pełni,ale nigdy też nie spojrzysz na mnie z góry, nie będziesz mnie żałował…ale chcę żebyś zobaczył jaki naprawdę jestem,ej  proszę, wejdź w moje życie z butami, wywróć na plecy i przytrzymaj ręce a potem głaszcz po głowie aż się przyzwyczaję do Twojego dotyku, ej zmuś mnie bym zobaczył w Tobie Boga, nie bój się że, zrobisz mi krzywdę,  whip and candies, bejbe, hej itsumade mo boku wa kimi dake no SuperHero, prawda… zróbmy coś szalonego, nee?

“boku no kurushimi ga kimi no shiawase nara
nandatte yorokonde ukeirete miseru sa
hanareru koto ga futari no tame nara
koko kara zutto zutto inotteru yo
tooi kioku no naka de waratteru
kimi to omoide wa iroaseru koto naku
tatoe unmei ni yurusare nakute mo
itsumade mo boku wa kimi dake no SuperHero.

Tell me why… is this my life?
It’s a lie…
Gimme pride, so that we can fly.
Won’t be cryin’ no more.

Miyavi1